Skarb polskiego Kościoła

Ostatnie trzy tygodnie spędziłam na misjach na Ukrainie. Pracowałam jako wolontariuszka ze starszymi paniami i panami oraz pomagałam siostrom Honoratkom przy organizacji kolonii caritasowskich dla dzieci z rodzin dysfunkcyjnych.

Samo moje dotarcie do tego miejsca- Aleksandrówki (koło Żytomierza) było cudem, gdyż nie znałam dokładnego adresu ani języka ukraińskiego 😉 Jednak Bóg posyłał mi uprzejmych przewodników, którzy poświęcali dla obcej diewuszki 😉 z Polski kilka godzin i hrywien, by jej pomóc przetrwać.
Tak, Bóg każdego dnia okazywał mi swoją miłość przez konkretnych ludzi, którzy żyli ze mną.

Wielką łaską,a zarazem trudnym doświadczeniem była dla mnie msza św w jednej z wiejskich parafii.
Odprawiał ja emerytowany ksiądz, który musi wciąż pracować,bo nie ma zastępcy. Jednak sposób sprawowania Eucharystii bardzo przygnębił mnie i zniechęcił do kościoła. Co na to wpłynęło? Przede wszystkim tempo, poziom oprawy muzycznej, sposób modlitwy i komentarzy pozaliturgicznych z ambony.
Zrozumiałam, jak utrudniony dostęp do ŻYWEGO Boga mają Ci nasi bracia. Nie dziwiło mnie już, że w tym miejscu były tylko 2 młode osoby.

Miałam świadomość, że na Ukrainie brakuje księży, mało rodzimych powołań,wielu obcokrajowców zostaje odesłanych do Ojczyzny-gdyż świecka władza nie chce przedłużyć duchownym pozwolenia na stały pobyt tutaj.

Doświadczyłam smutku i równocześnie wdzięczności względem Pana, ze daje się nam poznać (w Polsce) również przez posługę polskich kapłanów.Uwielbiałam Boga w niesamowitym darze poznania Go i życia z Nim w codzienności.

Tak, Ty i ja otrzymaliśmy wielki skarb-co z nim zrobimy?

Weronika


Twój komentarz